wtorek, 26 czerwca 2018

GRECJA: Czas na Korfu


Kiedy parę lat temu wylądowaliśmy na Krecie, wiedziałam, że Grecja zostanie jednym z moich ulubionych europejskich kierunków. I tak też się stało. Przemawia za tym nie tylko przyjemny klimat, wspaniali ludzie i pyszne jedzenie, ale przede wszystkim różnorodność poszczególnych wysp i (nie ukrywajmy) ceny, na które większość może sobie pozwolić. Grecja to również dobry pomysł na wakacje last minute, gdyż ten kierunek nie wymaga specjalnego przygotowania. My bilety kupujemy zaledwie tydzień przed wylotem i tym razem trafiamy na Corfu…

Dlaczego Corfu?

Starożytna Kerkyra ma bardzo ciekawe położenie - jest najdalej wysuniętą na północ wyspą z Wysp Jońskich i leży pomiędzy Włochami a pograniczem Albanii i Grecji kontynentalnej. To tylko 1200km z Polski, więc lot z Warszawy trwa zaledwie 2h!

Śródziemnomorski klimat i częste opady deszczu sprzyjają tutejszej roślinności, więc nie bez powodu Corfu określane jest jako najbardziej zielona z wysp greckich - wszędzie kwitną kwiaty, a toń zieleni na tle błękitnego nieba i turkusowej wody jest oszałamiająca. Biorąc jeszcze pod uwagę ukształtowanie wyspy, z jednej strony trafimy na górzyste tereny i skalne kaskady, a z drugiej na połacie złocistego piasku i największe plaże. Przy takim zróżnicowaniu każdy znajdzie idealne miejsce dla siebie.

Gdyby plusów nadal było mało to dodam, że tutejsze lato przypada na nasze polskie wakacje, kiedy to zdecydowana większość osób wybywa na wyczekany urlop. Niestety wiąże się to z samym szczytem sezonu turystycznego, ale niektórym to nie przeszkadza ;) My w sezonie staramy się nie podróżować, dlatego czerwiec jest wymarzoną porą na wyjazd. Jeśli ktoś również chciałby uniknąć wakacyjnych tłumów, wrzesień też będzie odpowiedni.

Którą część wyspy wybrać?

To zawsze najtrudniejsza decyzja, tym bardziej, jeśli wybieramy się gdzieś po raz pierwszy. Corfu jest na tyle zróżnicowane, że de facto z każdej strony znajdziemy coś innego, więc warto poświęcić chwilę i sprawdzić, co nam najbardziej odpowiada. Nam udaje się objechać niemal całą wyspę, więc podsuwam kilka podpowiedzi.


  • Południowy wschód (Messongi, Moraitika, Benitses) - Messongi i Moraitika to jedne z najczęściej wybieranych przez turystów miejscowości na wyspie. Niestety plaże są w większości wąskie i żwirowate, chociaż woda w morzu cieplejsza, płytsza i spokojniejsza. Z Benitses jest bardzo blisko do pałacu Achillion i Mostu Kaisera - jednych z największych atrakcji na Corfu.

  • Południowy zachód (Kavos, Lefkimmi, Agios Georgios) - To tu znajduje się najbardziej imprezowe miasto na wyspie, czyli Kavos, które mimo świetnie rozwiniętej infrastruktury turystycznej zupełnie nie przypadło mi do gustu. Znajdziecie tu jednak mnóstwo barów, restauracji, biur wycieczkowych i pełne zaplecze noclegowe w niższych cenach. Spokojniej będzie bliżej uroczego miasteczka Lefkimmi, w którym jest również port. Z kolei w obszarze Agios Georgios znajdują się najładniejsze piaszczyste plaże na wyspie

  • Środkowy zachód (Agios Gordis, Glifada, Ermones, Paleokastritsa) - Bez wątpienia docieramy do najbardziej widokowej części wyspy, gdzie znajdziecie klimatyczne  greckie wioski, piękne zielono-turkusowe zatoki z przyjemnymi plażami i oszałamiającymi klifami skalnymi. Żaden turysta nie powinien też narzekać na infrastrukturę oraz zaplecze rozrywkowe. Nie mogę się doczekać, żeby opowiedzieć Wam o tym miejscu!

  • Północny zachód (Agios Georgios, Arillas, Agios Stefanos) - Z tej strony Corfu również traficie na długie plaże, a także na pocztówkową atrakcję, czyli słynne Porto Timoni. Drogi są jednak koszmarne, więc uzbroicie się w cierpliwość i dobrą nawigację, bowiem mapa może nie wystarczyć. Nie zapomnijcie również zatankować samochodu (tak jak my…), bo górzyste drogi mogą Was zaskoczyć ;)

  • Północ (Sidari, Roda, Agios Spiridonas) - Baaardzo turystyczna część wyspy, w której greckie taverny zastępują restauracje z kuchnią z całego świata. Właściwie jest ładnie, przyjemnie, ale brakuje prawdziwej Grecji. Zobaczycie tu jednak popularny Canal D’amour i traficie na piękne plaże.

  • Północny wschód (Kassiopi, Kalami, Nissaki) - Dotarliśmy do najbardziej górzystej i zielonej części Corfu, gdzie na odwiedzających czekają wspaniałe widoki. Musicie jednak wiedzieć, że hotele najczęściej znajdują się na wzniesieniach (całkiem stromych), a plaże są kamieniste. Wyjątek stanowi portowe Kassiopi, z którego dostaniecie się do wspaniale widocznej z brzegu Albanii. Bardzo mi się spodobało to miasto!

  • Środkowy wschód (Ipsos, Dassia, Kontokali, Corfu Town) - Okolice powyżej stolicy wyspy bardzo mi się spodobały i żałuję, że nie starczyło nam czasu, by przyjrzeć się im dokładniej. Widać bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturę turystyczną, ale wydaje się być spokojniej i po prostu grecko. Plaże z tej strony również są raczej żwirowe, ale klimat wynagradza te drobne niedogodności. Miasto Korfu, znajdując się pośrodku wyspy stanowić będzie najlepszą bazę wypadową i z pewnością nie zabraknie tam atrakcji.

Jak poruszać się po wyspie?

Corfu ma 592 km², a z jednego końca wyspy na drugi jest ok 80 km. Przejechanie takiego odcinka zajmuje przynajmniej 2h - drogi są wąskie, kręte oraz górzyste na północy, więc ciężko rozwinąć większą prędkość. Jeśli planujecie spędzić wakacje objazdowo zdecydowanie polecam samochód. Na sporadyczne wypady praktyczniejszy będzie skuter lub quady. A jeśli chcecie odwiedzić kilka strategicznych punktów świetnie sprawdzą się autobusy - miejskie lub linii Green Buses, które znajdziecie niemal na całej wyspie. Szczegóły zamieszczam poniżej.


  • Samochód - Ceny zaczynają się od 20-35 euro za dobę. Najwyższe ceny są na lotnisku, więc jeśli nie zarezerwowaliście auta wcześniej przez jakiś portal internetowy możecie spróbować w okolicy lotniska (chociaż te wypożyczalnie są bardzo oblegane), albo w docelowej miejscowości, do której zmierzacie. Tam ceny będą zdecydowanie niższe. Pamiętajcie, aby koszty wypożyczenia samochodu obejmowały pełne ubezpieczenie, które w razie wypadku zwalnia Was z dodatkowych kosztów. Karta kredytowa i blokada środków zazwyczaj nie jest konieczna.

  • Skuter/Quad - Koszt wypożyczenia skutera to zazwyczaj 15 euro za dobę, a quada 25 euro. Ceny te obejmują pakiet ubezpieczeniowy, upomnijcie się również o zapięcie dla pojazdu. Przy dłuższym wypożyczeniu z pewnością uda się wynegocjować dobrą ofertę.

  • Autobusy - W większych miastach bez problemu będziecie mogli skorzystać z miejskich połączeń. Po wyspie natomiast najlepiej poruszać się autokarami linii Green Buses. Dworzec znajduje się niedaleko lotniska, a ceny biletów są zależne od pokonywanej odległości (od 1 euro). Przykładowa trasa z Corfu Town do Kavos to zaledwie 5 euro. Rozkład jazdy i dodatkowe szczegóły znajdziecie tutaj.
niedziela, 6 maja 2018

EJLAT: Rafa delfinów


Ciepłe wody Morza Czerwonego sprzyjają tutejszej florze i faunie, dlatego poza pięknymi Rafami Koralowymi i licznymi gatunkami ryb, możemy tu podziwiać również morskie ssaki, takie jak żółwie i delfiny, które fascynują ludzi od tysięcy lat. Dziś opowiem Wam właśnie o miejscu, w którym możecie spotkać niemałe stada tych pięknych stworzeń, żyjących na wolności i szukających kontaktu z człowiekiem. Witajcie w Dolphin Reef w Ejlacie.

O położonym na brzegu Morza Czerwonego unikatowym morskim ogrodzie dowiadujemy się już w Izraelu. Pewnie dlatego, że nasz wyjazd był tak spontaniczny, że nie zdążyliśmy o tutejszych atrakcjach poczytać zbyt wiele. Świadomość bliskiego kontaktu z delfinami sprawia, że wieczorami przekopuję internet w poszukiwaniu wszystkich możliwych informacji na temat tego miejsca - chcę mieć pewność, że zwierzęta przebywają tam z własnej woli i nie dzieje się im krzywda.



Dolphin Reef nie ma nic wspólnego z delfinarium. Miejsce to zostało stworzone przede wszystkim dla delfinów i z myślą o nich, tak, by ułatwić im codzienne funkcjonowanie i zachęcić do tego, by  chciały spędzić tu czas. W każdej chwili ssaki mogą wypłynąć na pełne morze i wrócić tu tylko wtedy, kiedy będą miały ochotę.




Goście odwiedzający park mogą obserwować delfiny z dryfujących pomostów lub zdecydować się na pływanie z przewodnikiem albo nurkowanie z instruktorem. Co kilka godzin odbywa się również karmienie delfinów, a w międzyczasie trenerzy przedstawiają poszczególne osobniki i opowiadają o ich życiu, zachowaniach i przyzwyczajeniach. Warto podkreślić, że wykorzystując swoją unikalność, ośrodek w Ejlacie jest liderem w badaniach naukowych na temat delfinów i innych zwierząt morskich.




Mimo, że możemy tu zbliżyć się do delfinów w ich naturalnym środowisku, wszelka interwencja ze strony człowieka jest ograniczona do minimum. To wyjątkowe miejsce, które przedkłada jakość życia zwierząt nad wszelką formę zysku lub rozrywki ludzi. Dzięki temu nabieramy szacunku do ich naturalnego otoczenia i możemy stworzyć więź, która oparta na wolnej woli zyskuje na znaczeniu. 


     




Na terenie Dolphin Reef znajduje się również klimatyczna plaża, restauracja, bar, centrum aktywności dla dzieci i fotografii podwodnej oraz sklep z pamiątkami. Wszystko to w bajecznej ogrodowej scenerii z fantastycznymi widokami w tle. Fakt, że tuż obok pływają wolne i szczęśliwe delfiny, które szukają z nami kontaktu po to, aby dzielić się swoją radością i tej radości nas uczyć, tylko umacnia magię tego miejsca. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego zakończenia naszego pobytu w Izraelu.




Wskazówki/Polecane:
  • Dolphin Reef znajduje się na południowej plaży w Ejlacie; można się tu dostać autobusem nr 16 za kilka szekli lub pieszo - z centrum to ok. 30-40 min spaceru
  • Aktualnie ośrodek jest czynny codziennie: od niedzieli do czwartku w godz. 9:00-17:00, w piątki, soboty oraz podczas świąt i wakacji (lipiec/sierpień) w godz 8:00-16:30
  • Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje 64, a dla dzieci 44 nowych szekli izraelskich; snurkowanie i nurkowanie z delfinami to koszt kolejno 290 i 339 NIS
  • Na teren Dolphin Reef nie można wnosić swojego jedzenia i picia; za wszystko na miejscu możecie zapłacić zarówno kartą jak i gotówką
  • Porządnie naładujcie aparaty :)


sobota, 14 kwietnia 2018

IZRAEL: Bogactwo pustyni Negew


Na południu Izraela w otoczeniu pustyni Negew, gdzie temperatura nawet w grudniu dochodzi do 30’C, a na niebie próżno szukać chmur, leżą dwa zdumiewające miejsca - Timna Park i Red Canyon. Położone po przeciwległych stronach (pierwsze przy granicy z Jordanią, drugie przy granicy z Egiptem) odkrywają przed podróżnymi bogactwo historii, tajemnic i majestatycznych widoków, stanowiąc zarazem namiastkę pustynnej wyprawy. Mój izraelski numer jeden.

Timna Park: mityczne kopalnie króla Salomona

Kiedy podjeżdżamy pod bramy parku nie ma jeszcze południa, a temperatura już zmusza nas do zakupu dodatkowego zapasu wody. Jest początek grudnia, więc nie wyobrażam sobie jak gorąco musi być tutaj w sezonie :) Szybko kupujemy bilety (koszt dla osoby dorosłej to 49 nowych szekli izraelskich, czyli ok. 50 polskich złotych) i zaopatrzeni w mapę ruszamy w drogę, by już wkrótce zachwycać się urzekającymi formacjami skalnymi i zapierającymi dech w piersiach widokami.






Musicie wiedzieć, że park jest objazdowy, więc własny środek transportu jest konieczny do zwiedzania. My wybieramy samochód, bo tylko w taki sposób można zobaczyć wszystko jednego dnia - potrzebujecie na to minimum 3 godzin. Oczywiście możecie wysiadać z samochodu w dowolnym miejscu i czasie. Na fanów pieszych wycieczek czekają trekkingowe trasy o różnym stopniu trudności, a dla rowerzystów przygotowano 14km ścieżek. Bez względu na to, co wybierzecie, czeka Was niezapomniana przygoda!




Poza zdumiewającymi krajobrazami przygotujcie się również na porządną lekcję historii. Dolina Timna pamięta bowiem czasy sięgające mitologii starożytnego Egiptu. To tu przed kilkoma wiekami znajdowały się jedne z najstarszych kopalni miedzi na świecie. Potwierdzili to archeolodzy, którzy odkryli tu pozostałości budynków, pieców, i ceramiki używanych przy wytopie tego surowca, datowanych na X wiek p.n.e. To właśnie wtedy Izraelem rządził biblijny król Salomon. Kto wie, może właśnie tutejsze zasoby stanowiły źródło jego legendarnego bogactwa... ;)






Wskazówki/Polecane:
  • Timna Park znajduje się ok. 25 km na północ od nadmorskiego Ejlatu, więc najwygodniej dojechać tu samochodem drogą nr 90; można też wykupić zorganizowaną wycieczkę
  • aktualnie park jest czynny codziennie: od niedzieli do czwartku w godz. 8:00-16:00, w piątki w godz. 8:00-15:00 oraz podczas świąt i wakacji (lipiec/sierpień) w godz 8:00-13:00; bieżące informacje możecie śledzić na stronie www.parktimna.co.il
  • ze względu na pustynny klimat i wysokie temperatury wybierzcie się do parku we wcześniejszych godzinach
  • zadbajcie o odpowiednią ilość wody mineralnej i wygodne obuwie :)

Red Canyon: śladami Indiany Jones'a

Jeszcze do niedawna tego miejsca nie było nawet w Google Map. O kanionie można się było dowiedzieć od szczęśliwych wędrowców, którym udało się tu dotrzeć i zobaczyć ten mały cud natury. Dziś Czerwony Kanion można zaliczyć do jednych z chętniej odwiedzanych atrakcji Izraela, choć wielu mieszkańców nadal nie potrafiłoby Wam wskazać tutaj drogi ;)

     

     

Red Canyon obejmuje najbardziej atrakcyjny odcinek wyschniętego koryta strumienia Shani. Jest to wytwór całkowicie naturalny, powstały dzięki tzw. błyskawicznym powodziom (ang.: flash floods), które przez tysiące lat rzeźbiły ścieżkę w czerwonym piaskowcu. Na odwiedzających czekają poręcze i drabinki, dzięki którym możecie wspinać się po stromych ścianach i zejść na dno kanionu. Koniecznie zatrzymajcie się tu na chwilę, bo widok mieniących się w promieniach Słońca barwnych ścian jest nie do opisania!


Kanion należy przemierzać pieszo. Samochód możecie zostawić na pierwszym parkingu przy drodze, jeśli planujecie zrobić dłuższą pętlę lub na drugim położonym bardziej wgłąb, jeśli wolicie krótszą trasę. Do wyboru są trzy szlaki: zielony, niebieski oraz czarny, na których przejście potrzebujecie od 1 do 3 godzin. Zanim wejdziecie na któryś z nich warto zrobić zdjęcie mapy, która znajduje się przy drugim parkingu - oznaczenia poszczególnych szlaków są bardzo dobrze, ale trasy przecinają się wzajemnie. My łączymy zielony i niebieski szlak, dzięki czemu poza kanionem możemy też zasmakować trochę pustyni.

     

Wskazówki/Polecane:
  • Red Canyon leży ok. 25 km na północ od nadmorskiego Ejlatu przy drodze nr 12; możecie tu dotrzeć samochodem lub autobusem 392 zgłaszając przystanek na żądanie
  • kanion jest dostępny dla odwiedzających przez cały czas, jednak ze względu na bliskość granicy z Egiptem nie wolno tu przebywać po zmroku
  • jeśli planujecie dłuższą trasę pamiętajcie, że na pustyni bywa nieznośnie gorąco, zadbajcie więc o odpowiednią ilość wody mineralnej, wygodne obuwie i nakrycie głowy :)

środa, 21 marca 2018

EJLAT: Na styku trzech kontynentów


Pierwszy dzień wiosny to znakomita okazja, by zabrać Was do miejsca, w którym Słońce świeci przez 360 dni w roku, a temperatura w dzień zazwyczaj nie spada poniżej 20°C. Oto najsłynniejszy kurort Izraela, który poza pogodą ma również do zaoferowania piękne krajobrazy, znakomitą infrastrukturę i cały wachlarz atrakcji zarówno dla rodzin z dziećmi, paczki imprezowych znajomych, jak i podróżniczych samotników - Ejlat.

Położenie

Najbardziej wysunięte na południe miasto Izraela zdumiewa nas swoim położeniem, gdyż znajduje się dokładnie na pograniczu trzech kontynentów: Afryki, Europy i Azji. Leży nad samym wybrzeżem Morza Czerwonego nad Zatoką Akaba, sąsiadując z egipskim kurortem Taba i jordańskim miastem portowym. W tle rozpościerają się szerokie pustynne doliny i góry Negewu. Mimo, iż szata roślinna jest tu uboga, fani nurkowania i snurkowania będą zachwyceni - najlepsze kryje się bowiem pod wodą!


Pierwsze wrażenie

Do Ejlatu wracamy z Jerozolimy, po pełnym wrażeń dniu spędzonym w Ein Gedi i nad Morzem Martwym. Mimo zmęczenia, szybko meldujemy się w nowym hotelu i po odświeżeniu wyruszamy na miasto - od razu widać, że dotarliśmy do turystycznego kurortu, w którym dzień nie kończy się po zmroku.


W centrum znajduje się mnóstwo mniejszych i większych sklepów otwartych do późna, a bliżej wybrzeża życiem tętnią knajpki i restauracje, butiki, stoiska z pamiątkowymi bibelotami, oraz... karuzele wesołego miasteczka. Dokładnie tuż pod hotelowymi oknami! Ale co to dla miasta, które w samym centrum zmieściło nawet lotnisko?


Spacerując betonowym deptakiem ciągnącym się wzdłuż sztucznej plaży powoli przestaję czuć się jak podróżnik, a zaczynam jak turysta... Nic w tym jednak złego, bo w końcu chcemy się trochę poczuć jak na wakacjach ;) A małe plażowe lenistwo i wspaniały zachód Słońca, który umila nam kolejny wieczór w Ejlacie odkrywają przed nami inną stronę tego wakacyjnego kurortu...



Atrakcje

Jak przystało na miasto stworzone z myślą o turystach, Ejlat oferuje mnóstwo rozrywek; również tych w pełni "naturalnych" :) Chcąc jednak nieco odetchnąć podczas ostatnich dni urlopu stawiamy na niezobowiązujące plażowanie i spacerowanie wybierając tylko kilka z nich. A wśród najlepiej ocenianych znajdują się:
  • Coral Beach Nature Reserve,
  • Podwodne Muzeum i Obserwatorium Marine Park,
  • Centrum Obserwacji Ptaków,
  • Ogród Botaniczny,
  • Rezerwat Hai Bar Yotvata,
  • Dolphin Reef
oraz nieco oddalone:
  • Timna Park,
  • Red Canyon.
To właśnie o tych ostatnich opowiem Wam następnym razem, bo zdecydowanie zasługują na więcej uwagi. A musicie wiedzieć, że pływanie z wolnymi delfinami i wyprawa na pustynię Negew zrobiła na mnie największe wrażenie! Coming soon :)


Wskazówki/Polecane:

  • hotel położony nieco dalej od wybrzeża to dobra opcja, jeśli wieczorami i w nocy chcecie wypocząć; centralna lokalizacja jest również wygodniejsza jako baza wypadowa (np. Central Park Hotel przy Benjamin Park 10)
  • Ejlat jest niewielki, więc w większość miejsc z łatwością dotrzecie pieszo lub autobusem za kilka szekli
  • wybywając poza miasto warto wynająć samochód choćby na kilka godzin (np. wypożyczalnia Herz)
  • jeśli podróżujecie po Izraelu tutejszą flotą autobusową Egged pamiętajcie, że najbardziej aktualne rozkłady jazdy są wywieszane na dworcu dzień wcześniej
  • bawcie się dobrze :)!


poniedziałek, 12 marca 2018

IZRAEL: Oaza Ein Gedi


Zastanawiam się, jak pisać więcej, a na pewno częściej, kiedy codzienne obowiązki dosłownie zjadają mi dzień za dniem? Na tę wyprawę chciałam Was zabrać trochę wcześniej, by wiosenną porą powspominać już inne światowe kierunki, tymczasem muszę się przyznać do małego opóźnienia. Bądźcie jednak w gotowości, bo najlepsze cały czas przed Wami ;) A teraz usiądźcie wygodnie i rozkoszujcie się zieloną oazą, która na tle jałowej Pustyni Judzkiej stanowi mały cud...


Podróżując z Jerozolimy na południe, podobnie jak wszyscy przyjezdni, mamy ochotę zawitać m.in. do Masady, starożytnej twierdzy żydowskiej znajdującej się na szczycie samotnego płaskowyżu na wschodnim skraju Pustyni Judejskiej. Nasz czas jest jednak ograniczony, więc decydujemy się na wizytę w Narodowym Parku En Gedi - w grudniu Słońce zachodzi w Izraelu już popołudniu, a przed nami jeszcze obowiązkowa kąpiel w Morzu Martwym.

Wkrótce podjeżdżamy pod bramy Parku i zostawiając samochód na sporym parkingu kierujemy się do kas biletowych. Wejście do En Gedi kosztuje 29 nowych szekli izraelskich, czyli ok. 30 polskich złotych. Po zakupie biletów dostajemy mapę rezerwatu i możemy ruszać…


Park zajmuje 25 km² i dzieli się na dwie części: północną - Nahal David i południową - Nahal Arugot. W pierwszej znajdujemy takie charakterystyczne miejsca jak wodospad Dawida, Jaskinię Kochanków, a także wodospad Sulamitki. W drugiej trafiamy na liczne strumienie, wodospady, a także małe jeziorka słodkiej wody ukryte pośród jaskiń, które (mimo zakazu) kuszą małą kąpielą...




Wędrując wytyczonymi szlakami możemy podziwiać nie tylko krajobraz, ale również obserwować życie dzikich zwierząt. Są tutaj: borsuki skalne, koziorożce nubijskie, lisy afgańskie, góralki syryjskie, a nawet lamparty. Te „bezpieczniejsze” nie boją się ludzi i podchodzą naprawdę blisko!




Flora i fauna tego miejsca, a także niesamowite widoki i piękna pogoda zauroczyły mnie na tyle, że niewiele uwagi poświęcałam mapie. Jeśli i Wam się to przytrafi to nie martwcie się zupełnie, bo wszelkie oznaczenia są tutaj nadzwyczaj dobre i poprowadzą Was tam, gdzie trzeba - czasem wąską ścieżką, może przez jaskinię, skalnymi schodami na górę albo zboczem urwiska…







Gdybyście jednak potrzebowali pomocy to od czasu do czasu na którymś szlaku spotkacie strażników, którzy pilnują w En Gedi porządku - obowiązują tu takie samy zasady, jak w każdym Parku Narodowym (nie można pić, palić, śmiecić, etc.). Na wszystkich naruszających przepisy czekają surowe kary przewidziane prawem. Dbajmy o to, co daje nam natura!




Wskazówki/Polecane:

  • park znajduje się tuż przy granicy z Palestyną, a jego oznaczenia są bardzo dobre, więc z pewnością nie przegapicie zjazdu (przypomnę, że cały czas podróżujemy drogą Highway 90 ciągnącą się wzdłuż Morza Martwego)
  • warto się tu wybrać wcześniej, by uniknąć wycieczkowych tłumów (poza sezonem jest raczej spokojnie)
  • koniecznie zabierzcie ze sobą zapas wody mineralnej i coś do zjedzenia (butelki i papierki wracają z Wami ;))
  • zwróćcie uwagę na odpowiednie obuwie i ubiór (w zależności od pory roku może tu być bardzo gorąco lub chłodno w cieniu czy w jaskiniach, a japonki nie zapewnią Wam odpowiedniego bezpieczeństwa)
  • porządnie naładujcie aparat i zachwycajcie się tym miejscem!


Jeśli jesteście ciekawi jak bawiliśmy się nad Morzem Martwym koniecznie zajrzyjcie TUTAJ. A nasz kolejny przystanek to już popularny Ejlat i okoliczne atrakcje - szybciej niż myślicie ;) Obiecuję!