sobota, 14 kwietnia 2018

IZRAEL: Bogactwo pustyni Negew


Na południu Izraela w otoczeniu pustyni Negew, gdzie temperatura nawet w grudniu dochodzi do 30’C, a na niebie próżno szukać chmur, leżą dwa zdumiewające miejsca - Timna Park i Red Canyon. Położone po przeciwległych stronach (pierwsze przy granicy z Jordanią, drugie przy granicy z Egiptem) odkrywają przed podróżnymi bogactwo historii, tajemnic i majestatycznych widoków, stanowiąc zarazem namiastkę pustynnej wyprawy. Mój izraelski numer jeden.

Timna Park: mityczne kopalnie króla Salomona

Kiedy podjeżdżamy pod bramy parku nie ma jeszcze południa, a temperatura już zmusza nas do zakupu dodatkowego zapasu wody. Jest początek grudnia, więc nie wyobrażam sobie jak gorąco musi być tutaj w sezonie :) Szybko kupujemy bilety (koszt dla osoby dorosłej to 49 nowych szekli izraelskich, czyli ok. 50 polskich złotych) i zaopatrzeni w mapę ruszamy w drogę, by już wkrótce zachwycać się urzekającymi formacjami skalnymi i zapierającymi dech w piersiach widokami.






Musicie wiedzieć, że park jest objazdowy, więc własny środek transportu jest konieczny do zwiedzania. My wybieramy samochód, bo tylko w taki sposób można zobaczyć wszystko jednego dnia - potrzebujecie na to minimum 3 godzin. Oczywiście możecie wysiadać z samochodu w dowolnym miejscu i czasie. Na fanów pieszych wycieczek czekają trekkingowe trasy o różnym stopniu trudności, a dla rowerzystów przygotowano 14km ścieżek. Bez względu na to, co wybierzecie, czeka Was niezapomniana przygoda!




Poza zdumiewającymi krajobrazami przygotujcie się również na porządną lekcję historii. Dolina Timna pamięta bowiem czasy sięgające mitologii starożytnego Egiptu. To tu przed kilkoma wiekami znajdowały się jedne z najstarszych kopalni miedzi na świecie. Potwierdzili to archeolodzy, którzy odkryli tu pozostałości budynków, pieców, i ceramiki używanych przy wytopie tego surowca, datowanych na X wiek p.n.e. To właśnie wtedy Izraelem rządził biblijny król Salomon. Kto wie, może właśnie tutejsze zasoby stanowiły źródło jego legendarnego bogactwa... ;)






Wskazówki/Polecane:
  • Timna Park znajduje się ok. 25 km na północ od nadmorskiego Ejlatu, więc najwygodniej dojechać tu samochodem drogą nr 90; można też wykupić zorganizowaną wycieczkę
  • aktualnie park jest czynny codziennie: od niedzieli do czwartku w godz. 8:00-16:00, w piątki w godz. 8:00-15:00 oraz podczas świąt i wakacji (lipiec/sierpień) w godz 8:00-13:00; bieżące informacje możecie śledzić na stronie www.parktimna.co.il
  • ze względu na pustynny klimat i wysokie temperatury wybierzcie się do parku we wcześniejszych godzinach
  • zadbajcie o odpowiednią ilość wody mineralnej i wygodne obuwie :)

Red Canyon: śladami Indiany Jones'a

Jeszcze do niedawna tego miejsca nie było nawet w Google Map. O kanionie można się było dowiedzieć od szczęśliwych wędrowców, którym udało się tu dotrzeć i zobaczyć ten mały cud natury. Dziś Czerwony Kanion można zaliczyć do jednych z chętniej odwiedzanych atrakcji Izraela, choć wielu mieszkańców nadal nie potrafiłoby Wam wskazać tutaj drogi ;)

     

     

Red Canyon obejmuje najbardziej atrakcyjny odcinek wyschniętego koryta strumienia Shani. Jest to wytwór całkowicie naturalny, powstały dzięki tzw. błyskawicznym powodziom (ang.: flash floods), które przez tysiące lat rzeźbiły ścieżkę w czerwonym piaskowcu. Na odwiedzających czekają poręcze i drabinki, dzięki którym możecie wspinać się po stromych ścianach i zejść na dno kanionu. Koniecznie zatrzymajcie się tu na chwilę, bo widok mieniących się w promieniach Słońca barwnych ścian jest nie do opisania!


Kanion należy przemierzać pieszo. Samochód możecie zostawić na pierwszym parkingu przy drodze, jeśli planujecie zrobić dłuższą pętlę lub na drugim położonym bardziej wgłąb, jeśli wolicie krótszą trasę. Do wyboru są trzy szlaki: zielony, niebieski oraz czarny, na których przejście potrzebujecie od 1 do 3 godzin. Zanim wejdziecie na któryś z nich warto zrobić zdjęcie mapy, która znajduje się przy drugim parkingu - oznaczenia poszczególnych szlaków są bardzo dobrze, ale trasy przecinają się wzajemnie. My łączymy zielony i niebieski szlak, dzięki czemu poza kanionem możemy też zasmakować trochę pustyni.

     

Wskazówki/Polecane:
  • Red Canyon leży ok. 25 km na północ od nadmorskiego Ejlatu przy drodze nr 12; możecie tu dotrzeć samochodem lub autobusem 392 zgłaszając przystanek na żądanie
  • kanion jest dostępny dla odwiedzających przez cały czas, jednak ze względu na bliskość granicy z Egiptem nie wolno tu przebywać po zmroku
  • jeśli planujecie dłuższą trasę pamiętajcie, że na pustyni bywa nieznośnie gorąco, zadbajcie więc o odpowiednią ilość wody mineralnej, wygodne obuwie i nakrycie głowy :)

środa, 21 marca 2018

EJLAT: Na styku trzech kontynentów


Pierwszy dzień wiosny to znakomita okazja, by zabrać Was do miejsca, w którym Słońce świeci przez 360 dni w roku, a temperatura w dzień zazwyczaj nie spada poniżej 20°C. Oto najsłynniejszy kurort Izraela, który poza pogodą ma również do zaoferowania piękne krajobrazy, znakomitą infrastrukturę i cały wachlarz atrakcji zarówno dla rodzin z dziećmi, paczki imprezowych znajomych, jak i podróżniczych samotników - Ejlat.

Położenie

Najbardziej wysunięte na południe miasto Izraela zdumiewa nas swoim położeniem, gdyż znajduje się dokładnie na pograniczu trzech kontynentów: Afryki, Europy i Azji. Leży nad samym wybrzeżem Morza Czerwonego nad Zatoką Akaba, sąsiadując z egipskim kurortem Taba i jordańskim miastem portowym. W tle rozpościerają się szerokie pustynne doliny i góry Negewu. Mimo, iż szata roślinna jest tu uboga, fani nurkowania i snurkowania będą zachwyceni - najlepsze kryje się bowiem pod wodą!


Pierwsze wrażenie

Do Ejlatu wracamy z Jerozolimy, po pełnym wrażeń dniu spędzonym w Ein Gedi i nad Morzem Martwym. Mimo zmęczenia, szybko meldujemy się w nowym hotelu i po odświeżeniu wyruszamy na miasto - od razu widać, że dotarliśmy do turystycznego kurortu, w którym dzień nie kończy się po zmroku.


W centrum znajduje się mnóstwo mniejszych i większych sklepów otwartych do późna, a bliżej wybrzeża życiem tętnią knajpki i restauracje, butiki, stoiska z pamiątkowymi bibelotami, oraz... karuzele wesołego miasteczka. Dokładnie tuż pod hotelowymi oknami! Ale co to dla miasta, które w samym centrum zmieściło nawet lotnisko?


Spacerując betonowym deptakiem ciągnącym się wzdłuż sztucznej plaży powoli przestaję czuć się jak podróżnik, a zaczynam jak turysta... Nic w tym jednak złego, bo w końcu chcemy się trochę poczuć jak na wakacjach ;) A małe plażowe lenistwo i wspaniały zachód Słońca, który umila nam kolejny wieczór w Ejlacie odkrywają przed nami inną stronę tego wakacyjnego kurortu...



Atrakcje

Jak przystało na miasto stworzone z myślą o turystach, Ejlat oferuje mnóstwo rozrywek; również tych w pełni "naturalnych" :) Chcąc jednak nieco odetchnąć podczas ostatnich dni urlopu stawiamy na niezobowiązujące plażowanie i spacerowanie wybierając tylko kilka z nich. A wśród najlepiej ocenianych znajdują się:
  • Coral Beach Nature Reserve,
  • Podwodne Muzeum i Obserwatorium Marine Park,
  • Centrum Obserwacji Ptaków,
  • Ogród Botaniczny,
  • Rezerwat Hai Bar Yotvata,
  • Dolphin Reef
oraz nieco oddalone:
  • Timna Park,
  • Red Canyon.
To właśnie o tych ostatnich opowiem Wam następnym razem, bo zdecydowanie zasługują na więcej uwagi. A musicie wiedzieć, że pływanie z wolnymi delfinami i wyprawa na pustynię Negew zrobiła na mnie największe wrażenie! Coming soon :)


Wskazówki/Polecane:

  • hotel położony nieco dalej od wybrzeża to dobra opcja, jeśli wieczorami i w nocy chcecie wypocząć; centralna lokalizacja jest również wygodniejsza jako baza wypadowa (np. Central Park Hotel przy Benjamin Park 10)
  • Ejlat jest niewielki, więc w większość miejsc z łatwością dotrzecie pieszo lub autobusem za kilka szekli
  • wybywając poza miasto warto wynająć samochód choćby na kilka godzin (np. wypożyczalnia Herz)
  • jeśli podróżujecie po Izraelu tutejszą flotą autobusową Egged pamiętajcie, że najbardziej aktualne rozkłady jazdy są wywieszane na dworcu dzień wcześniej
  • bawcie się dobrze :)!


poniedziałek, 12 marca 2018

IZRAEL: Oaza Ein Gedi


Zastanawiam się, jak pisać więcej, a na pewno częściej, kiedy codzienne obowiązki dosłownie zjadają mi dzień za dniem? Na tę wyprawę chciałam Was zabrać trochę wcześniej, by wiosenną porą powspominać już inne światowe kierunki, tymczasem muszę się przyznać do małego opóźnienia. Bądźcie jednak w gotowości, bo najlepsze cały czas przed Wami ;) A teraz usiądźcie wygodnie i rozkoszujcie się zieloną oazą, która na tle jałowej Pustyni Judzkiej stanowi mały cud...


Podróżując z Jerozolimy na południe, podobnie jak wszyscy przyjezdni, mamy ochotę zawitać m.in. do Masady, starożytnej twierdzy żydowskiej znajdującej się na szczycie samotnego płaskowyżu na wschodnim skraju Pustyni Judejskiej. Nasz czas jest jednak ograniczony, więc decydujemy się na wizytę w Narodowym Parku En Gedi - w grudniu Słońce zachodzi w Izraelu już popołudniu, a przed nami jeszcze obowiązkowa kąpiel w Morzu Martwym.

Wkrótce podjeżdżamy pod bramy Parku i zostawiając samochód na sporym parkingu kierujemy się do kas biletowych. Wejście do En Gedi kosztuje 29 nowych szekli izraelskich, czyli ok. 30 polskich złotych. Po zakupie biletów dostajemy mapę rezerwatu i możemy ruszać…


Park zajmuje 25 km² i dzieli się na dwie części: północną - Nahal David i południową - Nahal Arugot. W pierwszej znajdujemy takie charakterystyczne miejsca jak wodospad Dawida, Jaskinię Kochanków, a także wodospad Sulamitki. W drugiej trafiamy na liczne strumienie, wodospady, a także małe jeziorka słodkiej wody ukryte pośród jaskiń, które (mimo zakazu) kuszą małą kąpielą...




Wędrując wytyczonymi szlakami możemy podziwiać nie tylko krajobraz, ale również obserwować życie dzikich zwierząt. Są tutaj: borsuki skalne, koziorożce nubijskie, lisy afgańskie, góralki syryjskie, a nawet lamparty. Te „bezpieczniejsze” nie boją się ludzi i podchodzą naprawdę blisko!




Flora i fauna tego miejsca, a także niesamowite widoki i piękna pogoda zauroczyły mnie na tyle, że niewiele uwagi poświęcałam mapie. Jeśli i Wam się to przytrafi to nie martwcie się zupełnie, bo wszelkie oznaczenia są tutaj nadzwyczaj dobre i poprowadzą Was tam, gdzie trzeba - czasem wąską ścieżką, może przez jaskinię, skalnymi schodami na górę albo zboczem urwiska…







Gdybyście jednak potrzebowali pomocy to od czasu do czasu na którymś szlaku spotkacie strażników, którzy pilnują w En Gedi porządku - obowiązują tu takie samy zasady, jak w każdym Parku Narodowym (nie można pić, palić, śmiecić, etc.). Na wszystkich naruszających przepisy czekają surowe kary przewidziane prawem. Dbajmy o to, co daje nam natura!




Wskazówki/Polecane:

  • park znajduje się tuż przy granicy z Palestyną, a jego oznaczenia są bardzo dobre, więc z pewnością nie przegapicie zjazdu (przypomnę, że cały czas podróżujemy drogą Highway 90 ciągnącą się wzdłuż Morza Martwego)
  • warto się tu wybrać wcześniej, by uniknąć wycieczkowych tłumów (poza sezonem jest raczej spokojnie)
  • koniecznie zabierzcie ze sobą zapas wody mineralnej i coś do zjedzenia (butelki i papierki wracają z Wami ;))
  • zwróćcie uwagę na odpowiednie obuwie i ubiór (w zależności od pory roku może tu być bardzo gorąco lub chłodno w cieniu czy w jaskiniach, a japonki nie zapewnią Wam odpowiedniego bezpieczeństwa)
  • porządnie naładujcie aparat i zachwycajcie się tym miejscem!


Jeśli jesteście ciekawi jak bawiliśmy się nad Morzem Martwym koniecznie zajrzyjcie TUTAJ. A nasz kolejny przystanek to już popularny Ejlat i okoliczne atrakcje - szybciej niż myślicie ;) Obiecuję!



sobota, 17 lutego 2018

IZRAEL: Fenomen Morza Martwego



Po wyjeździe z Jerozolimy skierowaliśmy się na malowniczą Highway 90, która ciągnie się wzdłuż brzegów Izraela i Zachodniego Brzegu. Jadąc najniżej położoną na świecie autostradą, podekscytowani ciągle rosnącą temperaturą zmierzaliśmy odkryć fenomen Morza Martwego...

Może (nie)morze, ale jednak martwe


Morze Martwe to jedna z największych atrakcji na Bliskim Wschodzie, która w rzeczywistości wcale nie jest morzem, a słonym jeziorem bezodpływowym położonym w tektonicznym Rowie Jordanu. Otoczone wysokimi klifami i górami, położone 418m p.p.m. (najgłębsza depresja świata) bardziej przypomina ogromny basen wypełniony ciężką i oleistą wodą, w której nie sposób utonąć. Zasolenie jest tak wysokie, że wszystko i wszystkich dosłownie wypycha na powierzchnię!

Szacuje się, że Morze Martwe jest o około 8,6 razy bardziej słone od oceanu. Życie w takich warunkach jest właściwie niemożliwe, dlatego w wodzie występują jedynie niewielki ilości bakterii i grzybów. Nie jest to jednak najbardziej słony zbiornik wody na świecie - zdecydowanie wyższe zasolenie mają m.in. jeziora Patience w Kanadzie i Asal w Dżibuti.


Naturalne Medi-SPA

Wody Morza Martwego kryją w sobie mnóstwo sprzeczności. Dzięki bogactwu tutejszych minerałów Morze Martwe ma niezwykłe właściwości lecznice. Aż 12 z 21 obecnych tu minerałów nie występuje w żadnych innych naturalnych wodach na świecie. Również położenie zbiornika pozytywnie wpływa na nasze zdrowie, a samo powietrze jest niezwykle czyste i zawiera o 10% więcej tlenu!

Na plażach Morza Martwego spotkacie również ludzi obłożonych czarnym błotem - to kolejne dobrodziejstwo natury, które działa oczyszczająco i antybakteryjnie, pobudzając krążenie krwi i zmniejszając bóle reumatyczne.

Jak bezpiecznie korzystać z uroków Morza Martwego?

Wbrew pozorom, kąpiąc się tutaj należy zachować szczególną ostrożność, dlatego polecam Wam korzystać TYLKO z wyznaczonych miejsc. Spytacie dlaczego, skoro utopienie się nie grozi nawet tym, którzy pływać nie potrafią? Przede wszystkim dlatego, że na brzegu Morza Martwego znajduje się ponad trzy tysiące lejów kresowych, powstałych na skutek wysychania wody. Zapadliska te są wyjątkowo niebezpieczne... Pamiętajcie też o tym, że tylko na wyznaczonych kąpieliskach znajdują się prysznice, które nawet po krótkiej kąpieli w morzu będą Wam niezbędne - swędzenie i pieczenie skóry są naprawdę trudne do wytrzymania ;)


Plażowanie nad Morzem Martwym

Niestety plaż, gdzie możecie zażywać solankowych kąpieli nie ma zbyt dużo i w większości są one płatne, warto jednak wydać kilka szekli, by dobrze (i bezpiecznie!) się bawić. My swoją wyprawę nad Morze Martwe połączyliśmy z wypadem do Parku Ein Gedi, w którym spędziliśmy większość dnia, więc musieliśmy się streścić, by zdążyć "popływać" przez zachodem Słońca. Ostatecznie zatrzymaliśmy się niedaleko na rozległej, złotej plaży w małym wczasowym miasteczku. Mimo szlabanów i strażników na wjeździe, uniknęliśmy opłat zarówno za wjazd, jak i wstęp na kąpielisko. 


Jeśli kiedyś będziecie w pobliżu, śmiało tu zaglądajcie - plaża jest warta polecenia, a na miejscu znajdziecie też kilka punktów gastronomicznych i handlowych, w szczególności tych z pożądanymi kosmetykami z minerałów z Morza Martwego. 


Szczerze muszę przyznać, że mimo grudniowej pory i przeziębienia nie mogłam sobie odmówić kąpieli w tym niezwykłym miejscu! Dryfowanie na asfaltowej tafli przy promieniach zachodzącego Słońca to wyjątkowe doświadczenie...




Wskazówki/Polecane:
  • korzystajcie TYLKO z wyznaczonych plaż i kąpielisk
  • w trosce o swoją skórę nie nadużywajcie kąpieli w wodzie, uważajcie również na wszelkie podrażnienia i skaleczenia (balsam po kąpieli obowiązkowy!)
  • zachowajcie spokój, nie rozchlapujcie wody dookoła siebie i uważajcie, aby się nią nie zakrztusić (na wszelki wypadek miejcie przy sobie wodę butelkowaną)
  • śmiało dryfujcie na powierzchni z książką lub prasą, "pływanie" na brzuchu nie jest już takie łatwe
  • oddychajcie pełną piersią :)

Nie mogę się doczekać, żeby opowiedzieć Wam o wspomnianym parku Ein Gedi i mojej ulubionej izraelskiej wyprawie na pustynię Negew... Stay tuned!